Wednesday, August 12, 2015

o miłości [na podstawie tekstu Tomasza z Akwinu]

Pierwsza sprawa dla mnie zaskakującą, którą wyczytałem u św. Tomasza,  o której w tych czasach się nie mówi, że obdarzając człowieka przyjaźnią jesteśmy również winni obdarzyć życzliwością ludzi związanych z osobą, którą obdarzamy przyjaźnią, jak czytamy u Tomasza:

[
Przyjaźń odnosi się do kogoś w dwojaki sposób: raz do samego
Przyjaciela, i taka przyjaźń odnosi się tylko do niego. Wtórnie jednak przyjaźń odnosić
się może do kogoś z powodu innej osoby jak na przykład ktoś przyjaźniąc się z jakimś
człowiekiem miłuje też i innych wszystkich, którzy są z nim związani, jak jego synów, ·czy sługi, czy też kogokolwiek innego; i taka może być przyjaźń do przyjaciela, że
miłujemy wszystkich, którzy do niego należą, choćby oni nas obrażali, lub mieli w
nienawiści. 

T
omasz jednocześnie zrazu podkreśla, że nie ma możliwości, aby taką miłością kogoś dla nas problematycznego obdarzyć bez oparcia tego na Bogu i na relacji przyjaźni z Nim samym. Po prostu nie ma opcji. Człowiek sam z siebie nie ma na to ani ochoty, ani siły, jedynie znajdując oparcie w Bogu i w relacji z Nim jesteśmy w stanie obdarzać życzliwością ludzi nam nieżyczliwych, co niewątpliwie jest celem wartym zachodu,  obdarzając kogoś taką miłością, która pochodzi od Boga przemieniamy serce tej osoby, którą obdarzamy miłością. Po ludzku to, bowiem nie możliwe, a doświadczenie czegoś nadludzkiego jest zawsze przemieniające.

W ten sposób miłość przyjaźni rozciąga się też na nieprzyjaciół, których
miłujemy z miłości z powodu Boga, z którym przede wszystkim mamy przyjaźń
miłości.]

Jak więc trwać w takiej relacji z Bogiem skoro Go nie widzimy, ani nie słyszymy Jego głosu?

Życie ludzkie jest dwojakie: jedno zewnętrzne, naturą zmysłową i
cielesną, i pod tym względem nie mamy łączności i obcowania z Bogiem czy też z
aniołami. Jest jednak w człowieku życie duchowe, umysłowe, i tym możemy obcować
z Bogiem i z aniołami, choć w obecnym stanie nie jest to obcowanie pełne, jak
powiada Apostoł (Filip 3,20): „nasze obcowanie w niebie jest”; obcowanie to będzie
jednak udoskonalone w niebie, gdzie „słudzy Jego służą Bogu i widzieć będą oblicze
Jego” (Objaw 22, 3-4). Przeto tutaj miłość nie jest doskonała, ale udoskonalona
zostanie w ojczyźnie niebieskiej.

Czyli ta relacja będzie pełna d
opiero w Niebie, ale już teraz możemy rozmawiać z Bogiem we wnętrzu naszej duszy i słyszeć Jego głos, jeśli otworzymy się nań i uwierzymy, że możemy Go usłyszeć. Możemy po prostu mówić i oczekiwać odpowiedzi,  która zrodzi się w naszej duszy, jeśli będzie w nas dość wiary i otwartości.

Czy Bóg chce być ze mną w takiej relacji? Czy to w ogóle możliwe dla mnie? Nie?

A jednak Jan Ewangelista jest innego zdania kiedy mówi (15,15): „już was nie
będę zwał sługami ..., Ale przyjaciółmi...”.

Jak 
odróżnić miłość od pożądania osoby bądź przedmiotu? Czy jest możliwa miłość kiedy kogoś zwyczajnie nie lubimy?



Arystoteles w Etyce6) powiada, że nie jakiekolwiek lubienie ma
charakter miłości, ale lubienie, które połączone jest z życzliwością, a mianowicie
wówczas, gdy kogoś lubimy życząc mu dobra. Kiedy jednak przedmiotom które
lubimy nie życzymy dobra, a natomiast ich dobra pożądamy dla siebie, jak na przykład
lubimy wino lub konia czy coś podobnego, wówczas lubienie to nie jest przyjaźnią a
raczej pożądaniem. Śmieszne bowiem byłoby czyjeś powiedzenie, że ma przyjaźń z
winem czy koniem.
Sama jednak życzliwość nie jest wystarczającym powodem do przyjaźni, gdyż
wymagana tu jest jeszcze miłość wzajemna, ponieważ przyjaciel jest przyjacielem
przyjaciela. Tego zaś rodzaju wzajemna życzliwość buduje się na jakiejś łączności.
A ponieważ między człowiekiem a Bogiem istnieje jakaś łączność, jako że nam
udziela swej szczęśliwości wiecznej, przeto na tej łączności powstawać winna
pewnego rodzaju przyjaźń. O tej wzajemnej łączności powiedział Apostoł (1 Kor 1,5):
„wierny jest Bóg, przez którego wezwani jesteście do towarzystwa Syna Jego”.
Lubienie zaś oparte na tego rodzaju łączności nazywamy miłością. Wynika więc z
tego jasno, że miłość jest pewnego rodzaju przyjaźnią człowieka z Bogiem.

Stąd wynika, że d
o miłości potrzebna jest taka sama postawa życzliwości i lubienia z obu stron. Relacji jednostronnej nie można nazwać przyjaźnią, ani miłością.

Ale bardziej niesamowita jest druga część, w której dowiadujemy się, że miłość powstaje, kiedy obydwie osoby zainteresowane są w relacji miłości do tegoż samego Jedynego Boga i na tej miłości opierają swoją relację miłości.

Zachęcam d
o praktykowania :)

No comments:

Post a Comment