Wednesday, October 28, 2015

Samotność

Bez Ciebie,
jestem samotny bo
są pewne rzeczy o ktorych mogłbym rozmawiać tylko z Tobą, bo wiem, że byś zrozumiała.
Ale chyba nie możemy co?
Dziwne to wszystko i bolesne, nie powiem żebym rozumiał i miał na wszystko odpowiedź.
Przykro mi i myślę o tym czy jesteś teraz szczęśliwa, mam nadzieję, że tak
przychodzą mi do głowy rożne wspomnienia i trochę płaczę,
ale nie martw się o mnie, bo dobrze mi z Bogiem,
Nic mi do szczęścia nie brakuje, tylko...
Szkoda tylko że nie wiem nawet co u Ciebie,
byłoby jednak dobrze wiedzieć,

i moc porozmawiać o wszystkim i o niczym
są rzeczy ktore wywołują bol
ale cieszę się że były,
mam nadzieję, że przynajmniej niektore z nich były prawdziwą miłością i przybliżyły Cię ku właściwemu celowi na Twojej drodze

i ciągle myślę, że wtedy na placu zabaw to sam Bog patrzył na nas i odpowiednio manipulował
chmurami i Słońcem...

Pewne rzeczy są we mnie i zawsze będę je pamiętał, cieszę się, że mogłem Ciebie poznać, choć tak wiele rzeczy nam na pewno umknęło i nie dowiemy się ich już, chyba że po tamtej stronie...

Zawsze będzie dla mnie ważne czy jesteś szczęsliwa.

I czy Jezus sprawił już że złamane gałązki stały się z powrotem całe i zakwitły...

Brakuje mi kogoś kto powie mi dobranoc

Brak mi człowieka, ktory by mnie potrzebował i za mną tęsknił

Boże daj mi swoją miłość, wiem że Ty sam wystarczysz

wiem że Ty za mną tęsknisz i mnie kochasz

Wiem że Ty do mnie mowisz i mnie potrzebujesz

Jezu, zmiłuj się nade mną i tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal, Panie, byś został tylko Ty...

Sunday, October 18, 2015

Mk10; 35-45

Synowie Zebedeusza, gwałtownicy, ludzie o wielkiej gorliwości i pasji podchodzą bliżej do Swojego Pana, ryzykują przez to wiele, bo im kto chce być bliżej tym radykalniej musi wyrzec się siebie i zmienić swoje życie.

Przychodzą z prośbą, pragnieniem, jakże pięknym pragnieniem! Przede wszystkim uznają Boskość i Wszechmoc Jezusa i wiedzą, że w Jego mocy jest uczynić im wszystko, wiedzą, że sami nie osiągną tego czego pragną, że może się stać to jedynie dzięki Jego łasce.

Ich prośba wyraża dla mnie prawdziwy płomień wiary, płomień serca, które widziało Chwałę Bożą i wie, że nic oprócz Niego nie ma już znaczenia w tej rzeczywistości.
Jakże piękne jest to pragnienie w porównaniu z naszymi prośbami, które kierujemy do Boga.
"Spraw abym był zwykłym, normalnym człowiekiem", "Spraw, żeby do końca miesiąca starczyło mi pieniędzy", "Spraw, abym dobrze napisał egzamin".

Spraw, żebym ja w Twojej chwale zasiadł po Twojej prawicy, a mój brat po Twojej lewicy.

Jezus musiał być zachwycony ich wielkim pragnieniem, a to jak zareagował świadczyło o tym, że widzi wielką wagę tego o co proszą - bardziej niż oni, i wie, że ich gorliwość nie jest jeszcze ukierunkowana właściwie. Że ich serca wymagają jeszcze dużej przemiany, żeby cały ich radykalizm poszedł w kierunku tego co pozornie najmniejsze i najbardziej pokorne, a w prawdzie najszlachetniejsze.

Jezus mówi o "chrzcie, którym ma być ochrzczony" i o "kielichu, który będzie pił". Pyta się zapalonych uczniów czy oni mogą również dostąpić tego o czym mówi, a oni potwierdzają.

Co to rzeczywiście oznacza?

Chrzest i kielich oznaczają cierpienie i śmierć męczeńską.
Czyli coś najbardziej chwalebnego w czym możemy naśladować Chrystusa, największa z łask - cierpienie dla Niego i wyrzeczenie się siebie dla Niego. Kiedy jesteśmy wolni od ciężaru strachu o samego siebie i o to, żeby dobrze wypaść, żeby ludzie pomyśleli o nas tak, a nie inaczej. Kiedy liczy się dla nas tylko, żeby trwać w Nim, pełnić Jego wolę i aby 0n żył przez nas, wtedy nagle zyskujemy ogromną swobodę, wolność i pokój wewnętrzny.

Jezus, więc potwierdza, że apostołowie, a więc także my, będziemy mieli możliwość, żeby doznać tej ogromnej łaski.

Jedynym słowem, pragnienia Apostołów i nasze będą zaspokojone w najwłaściwszy dla nas sposób, co nie znaczy, że w taki jaki byśmy sobie życzyli, gdyż możemy - tak jak Apostołowie - zwyczajnie nie wiedzieć o co prosimy, albo prosić, o to żeby Jezus zrobił z naszym życiem coś jedynie symbolicznego, kosmetycznego, podczas, gdy 0n pragnie zrobić z naszym życiem rzeczy niesamowite.

0burzenie pozostałych dziesięciu świadczy moim zdaniem tylko o jednym - o tym, że oni również chcieliby być najwięksi ze wszystkich i podoba im się, że Jezus "ukrócił zapędy" dwóch radykalnych braci.

Jezus widzi to i dlatego zupełnie odwraca ich perspektywę, nakierowuje ich dobre pragnienia we właściwym kierunku, ich radykalizm prowadzi ku postawie pokory, służby i byciem pierwszym w cichości i tym, który swoją władzę wykorzystuje, żeby tym bardziej kochać wszystkich i stawiać przed sobą, a o sobie najbardziej zapomnieć i uznać za nic.

To kompletne wywrócenie światowych dążeń, nie jest to zabijaniem ludzkiego serca, a wykorzystywaniem w sposób właściwy i zgodny z wolą Bożą pragnień, które Bog sam umieścił w sercu człowieczym.

Jezus stawia siebie za wzór, siebie stawia jako prawdziwego człowieka, tego kto jest największym i najprawdziwszym autorytetem dla każdego swojego ucznia.

Nie nakłada na ludzi "ciężaru, którego sam nie tyka palcem" jak to czynili uczeni w prawie, ale jest tym, który ukazuje Drogę do Szczęścia Prawdziwego, a raczej tym który sam jest Drogą, daje przykład, i ukazuje do czego wszyscy jesteśmy powołani, a nadto pokazuje nam jak to osiągnąć - oddać się całkowicie i zupełnie Jemu, zapomnieć o życiu dla siebie i dla zaspokajania swoich egoistycznych dążeń i oraz dać Mu przyjść do nas, wypełnić nas wszystkim czego nam potrzeba i potem dać Mu przez nas żyć i pełnić Jego wolę. W ten sposób, możemy stać się z Nim prawdziwie Jedno już za życia ziemskiego, i w ten sposób możemy odetchnąć z ulgą i spocząć w świętości i zyskać Życie, którego już nigdy nie utracimy.