Nie. Nie w żadnych religiach nie chodzi o Miłość.
Nie ma Miłości bez Ciebie.
Nie jesteś żadną religią, moja Miłość do Ciebie nie jest praktyką religii chrześcijańskiej. To znaczy w jakimś tam systemie pojęciowym jest, ale to kompletnie nie oddaje tego kim dla mnie jesteś.
Biedni, oszukani, ogłupieni... Którzy nie poznali Ciebie osobiście. Głupcy, którzy mówią o energiach, którzy mówią o duchowościach, o byciu 'katolickim' jako o sednie swej tożsamości i swego serca.
Ci, którzy nie poznali, że Ty jesteś Umiłowanym całej ich istoty.
Nie potrafię się zgodzić na to i niedobrze mi od tego teoretyzowania, schematyzowania, świata religii, w którym nie ma miejsca na szaleństwo z Miłości.
Biedni szukający tylko spokoju, oczyszczenia, bezgrzeszności, miłości, czułości, akceptacji - samych w sobie, nie patrząc gdzie ich szukają - bo te wszystkie rzeczy są dobre, ale są niczym bez Ciebie, który jesteś odpowiedzią na to wszystko.
Biedni ci, którzy nie wiedzą, że mogą Ci mówić "Ty", że nie wiedzą, że mogą Ci mówić "kocham Cię", że nie wiedzą, że mogą Ci mówić "Tatusiu".
Naucz nas tego, że jesteś nam tak bliski, tak osobisty, że to przekracza wszelkie nasze pojmowanie...
Naucz mnie prowadzić do tego innych, albo raczej sam prowadź ich przeze mnie dając mi siłę potrzebną, żebym czynił co do mnie należy tam gdzie jestem.
Szukając "drogi duchowej" czy "sposobu na bycie szczęśliwym" za wszelką cenę, albo trafimy na Ciebie, który jesteś na to odpowiedzią, albo będziemy męczyć się w ułudach i środkach zastępczych mających zastąpić nam to, czego zastąpić nigdy nie mogą. Intymną relację miłości, którą w pełni rozumiemy tylko Ty - wszystko i ja - nicość poza Wszystkim jakim mnie obdarzasz, która czyni ze mnie na nowo Wszystko w Tobie.
No comments:
Post a Comment