Sunday, September 27, 2015

jak faryzeusz zabija Chrystusa

Jakub Apostoł w dzisiejszym czytaniu (Jk 5,1-6) obnaża co się dzieje z człowiekiem kiedy w swoim sercu znajduje miejsce na inne rzeczy poza Bogiem.
Ludzi, którzy tak czynią czekają utrapienia, więc narzekają doznając ich. To co pokochali, w czym położyli swoją nadzieję - jest tylko przemijającą marnością, zawodzi ich, a więc cierpią.

Wszystko okazuje się być ułudą i człowiek będzie cierpiał dopóki nie znajdzie się w Niebie, nie zostanie Zbawiony ostatecznie, czyli dopóki Bog nie stanie się dla niego absolutnie wszystkim i dopóki człowiek nie złoży całego swojego zaufania w Nim.

Dopóki nie zapomni o samym sobie, dopóki nie przestanie być dla niego ważne co pomyślą o nim inni, jak wypadnie, co powiedzą o nim, czy jest przez innych traktowany dobrze czy źle, czy jest taki jaki chciałby być, czy robi to co lubi.

A nie zacznie się dla niego liczyć jedynie to, żeby pełnić Jego wolę, co myśli o nim Bog, czy to co robi podoba się Bogu, czy robi to co Bog chciałby, żeby robił, czy swoją całą nadzieję i zaufanie opiera na Nim, na tym, że 0n mówi: "Dla Mnie nie ma rzeczy nie możliwych, będzie dobrze, niezależnie czy to widzisz, czujesz, czy jak to po twojemu wygląda, zaufaj mi i kochaj tak jak Ja kocham, przebywaj ze Mną, raduj się Mną" a nie na swoich przeczuciach, lękach czy jakimkolwiek ludzkim czy diabelskim myśleniu, dopóty człowiek nie zazna pokoju i wiecznej Radości.

Bog jest rzeźnikiem wszystkiego co jest poza Nim, czyli jest de facto marnością. Bog chce być dla mnie wszystkim, chce, żebym niezależnie od tego co myślę o sobie, co czuję był szczęśliwy dlatego, że 0n jest ze mną, że 0n Jest Jaki Jest. I skoro tak jest to radość nie ma końca, a wszystko inne jest marnością, do której należy podejść z dystansem i ze śmiechem.

Faryzeusz to ofiara marności, ofiara samego siebie, pokochał marność, pokochał coś poza Bogiem i nazwał to Bogiem, a więc cierpi i krzyżuje Chrystusa, który ma radość w Nim jedynie, w Jego miłości, w tym kim Jest i jaki jest dla nas.

Każdy z nas ma w sobie takiego faryzeusza, ukrzyżujmy go dziś prostą modlitwą:

Jezu, bądź dla mnie wszystkim i zabierz ode mnie wszystko co jest poza Tobą, oczyść moje serce z każdego bożka i z każdej nieufności względem Ciebie, oczyść mnie ze wszystkiego co sprawia, że nie opieram się jedynie na Tobie i spraw, żebym trwał w Tobie i w Tobie odnajdował spełnienie wszelkich moich pragnień i potrzeb. Naucz mnie pełnić tylko Twą wolę i spraw abym, żył wiecznie w Tobie i zawsze wracał do źródła, kiedy tylko coś zacznie mnie od Niego odrywać. Amen.

No comments:

Post a Comment